Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

środa, 25 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Zyczenia bezstresowych świąt Bożego Narodzenia dla Was i dla waszych miluśinskich przesyłają 
Albercik
Tosia
Zuza
Rudzik
Tymuś
 oraz ich personel :D

środa, 6 listopada 2013

Nie liczę godzin i lat ...

Liczę, liczę i nadziwić się nie mogę jak ten czas szybko płynie. Dziś są moje urodziny, i...zmiana kodu czwórka z przodu ;)

 To było tak niedawno a wydaje się że wieku temu :)
                                       To ja na kolanach u taty, jakieś sto lat temu ;)

Chciałam jak Panterka wystawić wam trochę zdjęć z przeszłości, ale nie moge nic znaleźc na serwerze. Będę próbować jeszcze jutro i uzupełnię post.
A tymczasem pogwizduję sobię moją ulubioną piosenkę, kto ją jeszcze pamięta?
 :)))

czwartek, 31 października 2013

Sukces po czterech latach...

Rudzik jest z nami od sierpnia 2009 roku. Znalezlismy go na parkingu przymierajacego z glodu. Zabralismy do domu.. i juz z nami zostal.
Rudzio to najgrzeczniejszy z naszych kotkow, niekonfliktowy i nieargresywny w stosunku do nas i do innych kotow. Niestety weterynarza nie lubi (kliknij tu  zeby przeczytac historie leczenia zebow).
Przeszlosc Rudzia i fakt  ze adoptowaliscmy go jako kota doroslego spowodowala ze nie jest miziastym kotkiem. Daje sie troche glaskac, spi czasami z nami w nogach lozka, ale to wszystko.
Do wczoraj. Wczoraj wieczorem moj maz zameldowal ze pozno w nocy Rudzio wlazl na jego brzuch, pougniatal lapkami i na nim zasnal. Taaaa.. od razu.... swiadkow na to nie bylo.
Ale dzis Rudzio powtorzyl sztuczke, wlazl tym razem na kolana i bylam na miejscu zeby to wszystko sfotografowac!






Niedowiarkom ktorzy mowia ze doroslego kota nie da sie oswoic i ze nie jest taki kochany jak maly kociaczek mowie: da sie i to prawda. Trzeba tylko czasu :)

poniedziałek, 28 października 2013

Nie - testowaniu na zwierzętach podpisy nadal potrzebne - podpisujemy i udostepniamy!

Chociaż już przekroczono wymagany prog miliona podpisow, częsć podpisow "papierowych" została podważona jako nie ważne. 
Dlatego projekt ma nowy próg 1.100.000 podpisów do którego uzyskania brakuje 59.780 na dzien dzisiejszy.

Bezpośredni link do petycji tutaj

Podpisujemy i udostępniamu na blogach jeżeli cierpienie zwierząt nie jest nam obojętne!
 Brakuje tak mało, ale wierzę,że razem damy radę.

piątek, 25 października 2013

Mowimy NIE eksperymentom na zwierzętach

Jeszcze 6 dni zostało do zakończenia zbierania podpisów przeciwko eksperymentom na zwierzętach. Choć juz zebrano wymagany 1mln podpisów w calej unii, caly czas mozna dołączyć i podpisać petycję. Organizatorzy nakłaniają żeby nadal podpisywać petycję, żeby nie można było jej podważyć.

Bezpośredni link do petycji:

Wiecej informacji o tej inicjatywie na stronie stopvivisection

Jak zobaczylam to zdjecie na FB to podpisalam. NIE zgadzam sie na takie traktowanie zwierząt. Ten kot mogł mieć dom a nie być zwierzęciem doświadczalnym.

Jeżeli chcecie zobaczyć co z tego kota zostało po eksperymencie, poszukajcie na ich stronie na FB. Zdjęcia są drastyczne.
Czasami wstydzę się że jestem człowiekiem.

czwartek, 3 października 2013

Historia jednej znajomosci


Moja siostra zaadoptowala Rysia w tym samym czasie kiedy my stalismy sie rodzina dla Albercika.
Rysio to sportowy (znaczy szczuply ;) pogodny kotek, caly rudy a wlasciwie bezowy. Jednym slowem sliczny. Wystapil z Myszkinem w filmie pt”Wejscie Kota”, zdjecia mozecie zobaczy tu. Rysio mieszkal z moja siostra i mama w bloku na parterze. Codzinnie chodzil na spacery. Z balkonu zeskakiwal na trawnik, biegal jak dlugo chcial. A potem wracal. Mial na balkonie krzeslo z kocykim i miske z woda, taka swoja poczekalnie jak nikogo nie bylo w domu :)

Siostra skonczyla szkole i postawila emigrowac za chlebem. W tym czasie mama zajmowala sie Rysiem. Potem rowniez mama wyruszyla na emigracje. Rysiem opiekowal sie sasiad. Jaka to byla opieka mozecie sie domyslec. Sasiad nie mial zwierzat, wiec byl dosc malo zdyscypliowany zeby go wpuszczac do domu czy karmic. Zreszta szkoda bylo Rysiaczka zeby tak sam mieszkal w domu. I za ktoryms razem kiedy my jechalismy do Polski smochodem, zabralismy do w podroz powrotna ze soba. Rysio bardzo dzielnie zniosl podroz samochodem. Po przyjezdzie mieszkal u nas “na wsi” przez miesiac, zeby troche go utuczyc;) a potem pojechal do siostry do miasta.

W miescie mieszkal w kamienicy z nowym braciszkiem i siostra, bo moja siostra wziela 2 nowe kociaki.
Nowe kotki byly niewychodzace, Rysio jednak nauczony swobody domagal sie wyjscia. Siostra zaczela go wypuszczac. Rysio zawsze wracal po paru godzinach. Az pewnego dnia nie wrocil
Siostra szukala go wszedzie porozwieszala ulotki z nagroda. Lakomi nagrody ludzie dzwonili do niej mowiac “wez pani mojego kota, jest bardzo podobny”, ech szkoda gadac.

Rysio zaginal w zeszlym roku w czerwcu :\
W tym roku w czerwcu do naszego ogrodu zaczela przychodzic nowa kicia z obrozka. Przesiadywala u nas tak czesto, ze sasiedzi mysleli ze mamy nowego kota. Na informacje ze nie jest to nasz kot , bardzo chcieli pomoc znalezc jej wlasciela. Dawalismy ogloszenia na lokalnych stronach internetowych, a takze u naszego weterynarza. Pare stron interentowych mialo wyszukiwarke gdzie mozna bylo wpisac numer chipu. Niestety, kicia czipu nie miala, nie miala takze adresu doczepionego do obrozki.

Nie wiem dlaczego, ale postanowilam wpisac numer czipu Rysia do tej wyszukiwarki. Mysle ze w glebi serca nie chcialam dopusic mysli ze juz go nigdy nie zobacze - chociaz to nie byl moj kot. Jakie bylo moje zdziwienie gdy zobaczylam w wyszukiwace znaleziony numer chipu, a takze informacje ze kot jest zywy i numer telefonu do wlasciciela! Zaraz podalam dane mojej siostrze I ona tam zadzwonila.

Co sie okazalo: Rysio mieszka u emerytowanego adwokata! J Pan ma ok 70 lat, i bardzo Rysia kocha. Zabral go w zeszlym roku od studentow(!), leczyl go, utuczyl i zyja sobie razem szczesliwie. Zmienil mu imie, Rysio nazywa sie teraz Tomasz :) No i tu byl dylemat: co robic? Jako prawowita wlascicielka siostra moglaby go zabrac. Z drugiej strony ma w domu 3 koty niewychodzace. U pana prawnika Tomaszek jest jedynym kotem i mieszka w kamienicy z ogrodem. Siostra poszla go odwiedzic, stwierdzila ze wyglada bardzo dobrze...
 


No i postanowila, ze Tomaszek zostanie u starszego pana.... a siostra "zachowa prawo do odwiedzin"

Widzicie wiec, ze warto jest zaczipowac kota i nie przestawac go szukac :D
Napisalam Wam ta historie ku pokrzepieniu serc :)




 

piątek, 27 września 2013

Czuje bluesa... dzis piatek :)

I chcialam sie podzielic z wami blueasowa nutka:
 
 
A w ramach wlasnej radosnej tworczosci zaspiewam wam tak:
"'Wiem to napewno, piatek dzis jest,
I ta bluesowa nutka podzielic sie z wami chce...
o yeahhh.... :)"
to w ramach wlasnej radosnej tworczosci. A jak ktos chce sie dolaczyc do pospiewania, to niech dopisze ze dwa wersy ponizej :)


niedziela, 22 września 2013

Myszkin w winogronach

Nie wiem co wy robicie w niedzielny poranek, ale mnie na przyklad nosi.. Zamiast spac smacznie do 11 lub dłużej, biegam, sprzątam, piję kawę itd. 
Dziś przpomniało mi się na przykład, że mam gdzieś na strychu karton jesiennych ozdób jeszcze nie rozpakowanych! Prztargałam pudło i zaczełam rozkładać ozdoby na stole. Taka znakomita czynność nie może w żaden sposób zostać niezauwazona przez Myszkina! Toż to jawna prowokacja żeby coś pacnąć, przestawić, ułożyć się na stosie posegregowanych kwiatków, wleźć do kartonu, nakryć się serwetą itd, itp. Nieskończone możliwości :)
Najpierw się pobawił, a potem poległ na rogu stołu. Wtedy ja się zaczęłam bawić :D
Myszkin w winogronach

Z kokardą
 Rzut na bałagan na planie
 Lewy profilek, matka!
 Teraz: jak te laski na blogach modowych co sobie stopy ogladaja..
 
 Jeszcze z kokardą i winogornach
 Psrtyknij mi jeszcze asystentów, niech też wystąpią
 Zażyczył również pozowania w słonecznikach, bo mu w tym kolorze do pyszczka;)
 Teraz prawy profil poproszę.
 Matka, dość tych wygłupów, jeść daj!
 niam, niam, niam
 Odjedź kobieto, odpoczywam po sesji :)
Ot, i tak nam mija wrześniowy, niedzielny poranek :) A co wy dziś porabiacie od rana?

sobota, 31 sierpnia 2013

Fiku miku na kocyku

Ot, taki wełniany sobie kocyk nabyłam na szrociku. Trafił mi się jak ślepej kurze ziarno, bo był kompletnie nowy, 100% z wełny. Nawet nalepke ma ze pochodzi ze Szkocji. Ucieszyłam się że będzie mnie grzał w jesienne wieczory i będę sobie mogła pod nim drzemać na kanapie..... I co? I nie dane jest mi za często go używać. A to na ten przykład dlatego:










 Kocyk jest w ciągłym użytkowaniu. Będziemy mocno negocjować jesienią kto się do kocyka będzie przytulał. Chyba, że wszyscy zgodnie wleziemy pod kocyk i będzie nam cieplutko.
Dzis ostatni dzień sierpnia, strasznie szybko zleciało to lato. Mam nadzieję ze wrzesień będzie pogodny :)

sobota, 27 lipca 2013

Urodzinowy Konkurs u Maskotek trwa..

A my dopełniamy regulaminu i wystawiamy banerek i posta o konkursie.

Nagrody są wspaniałe, można się po nie ustawiać w ogonek do 2-go sierpnia.

Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrac może ...
(czy jak to mawiał Franek Dolas:))

Wszyscy zapisani? Bo my tak :D

niedziela, 14 lipca 2013

Panienek z okienka

Siadam wczoraj rano z poranną kawą w ręce, odpalam laptopa i ...czuję że ktoś się na mnie patrzy. Rozglądam się wokoło, niby nikogo nie ma, a jednak czuję czyjś wzrok...
Znalazłam.


Pobiegłam po aparat, ale model już się zmęczył wygapianiam na mnie i obserwował jaskółki kręcące się pod dachem
  :D

środa, 12 czerwca 2013

Kocie zachciewajki :)

Nie moglam sie powstrzymac zeby sie nie podzielic z wami tym obrazkiem, jak go zobaczylam pomyslalm od razu o Mefisto z Tawerny od Przemka ;)

Znalazlam na fb, moze wam tez umili dzien. 
No to milego dnia pracusie :D !!!

niedziela, 2 czerwca 2013

Kolesianka :)

Mamy nową kicię w sąsiedztwie. 
Przedwczoraj pokazała się w ogródku, a wczoraj przyszła się przedstawić Tymkowi. Chyba Tymuś się jej spodobał, bo najpierw ładnie się bawili na schodach, a potem sobie odpoczywali.


   Dziś kicia się nie pojawiła, Tymuś się zastanawiał czy jeszcze przyjdzie, wybrał sie nawet do ogrodu zobaczyć czy jej nie ma.
Ale jeszcze jej nie było. Może jutro się pojawi, napewno będziemy sprawdzać :)

sobota, 1 czerwca 2013

Nasze maluchy :)

Widze ze dzis panuje dzień Kociego dziecka, ja też chciałaby m wam pokazać moje maluchy. Nie mam zdjeć Tosi, Rudzia i Tymusia jak byl i mali, bo pojawili się u nas jak byli raczej podlotkami ( Tosia i Tymuś), albo i w dojrzałym wieku tak jak Rudzio. 
Ale Zuzia i Albercik są z nami od puszystej kuleczki.
Oto Zuzanka, pierwszego dnia gdy do nas dołączyła. Była taka malutka, że szczurek z Ikei był od niej większy. I z nim spała :)


 Misiutka zamyślona :)
 A tu Albercik, jeszcze ze swoją mamusią. Mieszkał w domu na działce wraz ze swoją rodzinką.
 Albercik (ten z tyłu ) z siostrzyczką
 A tu byliśmy na wakacjach, stąd te szelki.
 Tośka większa od Alberta, ale to szybko się zmieniło
 Był taki malutki ze mieścił sie w małej czerwonej misce. Śmieliśmy się z niego, że to jego (tratwa) miska ratunkowa.
Kochane kociaki, świat bez nich nie byłby taki sam. Po prostu koci świat :)