Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

środa, 31 grudnia 2014

Zuza przesyła Wam życzenia Noworoczne

w imieniu Naszych Kocików oraz w imieniu ich Dużych. 

Pomyślości wszelakiej w nadchodzącym 2015 roku!!!


Pozdrawiamy i dziękujemy za to że jesteście i do nas zaglądacie :*

wtorek, 30 grudnia 2014

Prezenty dla kociarzy

Drodzy goście! Jeżeli macie zamiar  kiedyś odwiedzić kogoś kto jest zwierzolubny i wręczyć upominek z okazji czegokolwiek, chciałam dać pewną wskazówkę. Chciałam wam pokazać jak powinien wyglądać prawidłowy prezent dla zwierzomaniaka :) 


 Nie ma nic milszego dla zapalonego kociarza jak pamięć o jego milusińskich :) Prezent nie musi być aż taki chojny jak ten na zdjęciu (mimo to dziekujemy !) , ale fajnie jest jak i futrzaści i łysi dostają smakołyki. 


Dobrze także jest, gdy opakowanie prezentu nadaje się do ponownego uzytku. np do popacania


Albo do wykorzstania innych elementów opakowania do posadzenia dupalka.

Wierzę, że wyposazeni w taką wiedzę będziecie wiedzieli jak wybierać się w gościnę do zwierzolubnych! ;)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Koty i rower - Myszkin

Pewnego letniego popołudnia Pańcia postanowiła pojeździć na rowerze. Wytaszczyła rower z garażu, wytarła kurz z ramy, napompowała oponki i wróciła do domu żeby wziasć klucze. A tymczasem na podwórku Myszkin nauczony doświadczeniem co znaczy rowerek przed domem (klik tu żeby zobaczyć poprzednią przejażdzkę) zarządził wycieczkę.....

Co ja pacze, co ja pacze?
Moj rowerek!!!
Musze sprawdzić, czy nie zapomniałem jak sie wsiada!
Nie, no takich rzeczy się nie zapomina...
  Zuza, kurde, nie pchaj sie tu, To jest rowerek na jednego kota!
 Ale chytrus, przecież jestem malutka zmiesciłabym się!!
 No jasne! nie pozwolę żeby włazili do mojego koszyczka!!
 
 Niedoczekanie!
  O nie! Co znowu!

Powściekali się czy co? Następny się tu kręci...
  Chyba będę musiał wprowadzić rezerwację na godziny, do czego to doszło...
 Ciekwi jesteście czy Myszkin pozwoli posiedzieć na swoim rowerku? Czekajcie więc na rozwój akcji ;)

niedziela, 7 grudnia 2014

Ludzie listy piszą...

... koty pomagają, jak umieją:))

Dziś od rana wypisywałam kartki świąteczne. Świąteczny czas, to taki okres w roku gdzie staram się zrobić trochę więcej niż wysłanie sms-a lub umieszczenie posta na fb.
Dlatego co roku siadam do ręcznego wypiswania kartek świątecznych dla rodziny i znajomych.
Co roku także dostajemy karteczki od naszych sąsiadów, więc rewanżujemy się im tym samym:) Kartki sąsiedzkie nie są wysyłane pocztą, są po prostu wrzucane do skrzynek pocztowych. Czasem na kopercie widnieje tylko numer domu ''z'' i numer domu ''do'' :)) Nie wszyscy znamy się z imienia i nazwiska, ale kartki i tak wysyłamy i dostajemy.
W tym roku przy wypisywaniu kartek towarzyszyła mi Zuzia.



Stemplowała kartki,


a następnie dociskała kotem, żeby pismo się ładnie uleżało :)


Dzielna mała Zuzia chętnie pomaga także w innych pracach domowych jak na przykład w po-prasowaniu, lub innych czynnościach wymagających obecności kota. A Wasze Mruczki też wam asystują przy wypisywaniu kartek?

Miłej niedzieli!!!

niedziela, 30 listopada 2014

Trafił się nam Franuś...

Co tu napisać, sama nie wiem. Od tygodnia nasz dom stoi na głowie. Moje kochane baryłeczki mają przymusową dietę, bo przemykają chyłkiem na paluszkach gdy zbój nie poluje....
Pani już nie śpi w sypialni, bo nowe kocie płakało nockami, trzeba było dokarmiać, przytulać, zbawiać....Przedstawiamy wam naszego nowego domownika, oto Franuś


Przybłąkał sie do nas parę tygodni temu i dosłownie wprosił się do domu. Naparł łapkami na drzwi , a potem oparł się o moje kolana, o kolana TZ... po prostu chciał do domu. Był głodny, chudy, brudny, zmęczony. Wzieliśmy go do garażu, a potem do osobnego pokoju. Nakarmić go przecież możemy, baryłkom od tego nie ubędzie. Kocie się najadło, turlało , wchodziło na kolana, na ręce, przytulało do szyi... no jak takiego wywalić na zimną noc..
Ponieważ miał zaczerwienione powieki i kichał i bardzo głośno płakał, postanowilismy zabrać go nazajutrz rano do weta.
Wet powiedział że on tak strasznie pchał się do domu..bo walczył o życie:(( Był skrajnie odwodniony, miał zapalenie oczek, uszu, był niedożywiony, tak że sierść zrobiła mu się żółtawa, miał pchły i robaki. Miał ranę wzdłuż całego ogonka, pewnie zarobił tak w walce, bo wet stwierdził że jest niekastrowany. Rana na ogonku spowodowała, że ogonek stracił wiele sierści, i z góry wyglda jak łysa pałka ;) Dobrze  ze chociaż końcówka jest puszysta ;)

Kocurro okazał się najmilszym pacjentem, pozwolił sobie wyczyścić uszy, zakropić oczka, zbadać temperaturę, zrobić zastrzyk z antybiotykiem i wszystko co potrzeba. 
Bioroąc pod uwagę stan w jakim go zastaliśmy, a także fakt że nikt z naszych sąsiadów nie znał kota, nikt go nie szukał na żadnych stronach internetowych, słupach itd podejrzewamy że ktoś go wyrzucił w okolicy domków jednorodzinnych, bo założył że ktoś inny go przygarnie...
Kocurro się darł i krzyczał, bo był niewykastrowany. Nigdy nie widzieliśmy żeby ktoś tak głośno manifestował swoje potrzeby:)) Przez parę nocy wogóle nie spaliśmy. Aż zadzwonilismy do weta, i przedstawiliśmy sytuację, wet zgodził się operować następnego dnia, mimo że powinno się odczekać jakiś czas po podaniu antybiotyku ( tak powiedział).

Już jest lepiej, nie krzyczy tak bardzo i przesypia całą nocką do 6-tej rano. Nadal się panoszy po domu i gania dziewczyny ;) ale z czasem moze jeszcze bardziej sie uspokoi ( taką mamy nadzieję).

Doktor napisali w ksiązece że Franuś jest majnkunem, albo majkunem mikesm. No piękny jest, i pewnie duży będzie, bo łapki ma potężne.


Mam nadzieję, że sie kiedyś dogada z resztą stadka. Z dobrych wiadomości mamy taką, że Tymuś teraz jest w paczce z domownikami. Status Tymulka się zmienił, i już nie jest tym nowym, i nikt go nie gania i na niego nie syczy. 
Witamy w domu Franuś, mamy nadzieję że nam się uda!

PS. chcielibyśy jeszcze przedstawić apel  o wsparcie dla kotów Kwiaciarenki, można zakupić węgiel albo karmę dla kotów i piesków. Liczy się każda złotóweczka, więc może ktoś będzie mógł wspomóc stadko . Link do posta na bogu u Alison i bezpośrednio do bloga Kwiaciarenki


poniedziałek, 17 listopada 2014

Międzynarodowy Dzień Tymoszki :)

Dowiedziałam sie na zaprzyjaźnionych blogach że dziś świętujemy Dzień Czarnego Kota, czyli naszej Tymoszki :)
 
Kochanemu Pulpecikowi życzmy w końcu wyzdrowiał z katarku i pozbył sie gilusów, i żeby długo i zdrowo z nami żył:*

 


 
Niech żyje nam!
to śpiewałam ja, Twoja Pańcia :*

czwartek, 13 listopada 2014

Wrocil w nowym futerku

Nasz Rudzis, zobaczcie.


Kolezanka, ktora byla na stazu w Japonii, dobrze wiedziala ze kolekcjonuje kotki Maneki Neko.
W zwiazku z tym oraz z faktem ze niedawno obchodzilam urodziny przywiozla mi podarek - koteczeka Maneki Neko.
RUDEGO koteczeka Maneki Neko.
Zbieg okolicznosci? Poryczalam sie jak go dostalam.
Kolezanka nie wiedziala o Rudzisiu, wiec zakup nie byl zamierzony.
 Koteczek ten jest bardzo unikatowy, bo ma obie lapki w gorze: maja przyniesc szczescie i powodzenie.
Powrocil, prawda?

wtorek, 11 listopada 2014

Wspomnienie lata...

A nam jest szkoda lata..
 chociaz listopad tez nienajgorszy, w dzien wciąż ponad 10 stopni. 
Ale porannej kawy juz nie da się pić w ogrodzie, na to jest za zimno.
Trzeba czekać na popoludniowa ;)
Pocztówką z wakacji pozdrawia Was Tosia :)

czwartek, 6 listopada 2014

Jaki pan taki ..posązek

Nieczęst się zdaża taki widok: Myszkin siedzący obok własnego posążka.
Historia figurki jest taka, że kiedyś zachciałam żeby ktoś zrobił mi fugurkę kota. Nie jakiegoś tam kota, ale mojego własnego. Wypadło, że zdjęcie Myszkina będzie wzorem.
Początkowo kotek był taki brązowy, ale coś tam poszło źle przy wypalaniu figurki i trochę popękała na grzbiecie. Poszła więc do poprawki i przy okazji została przemalowana na stare złoto.
No dobra, bez dalszych dywagacji to proszę posążek i Model :)


No OK, uszy ułożone troszkę inaczej, ale minę ma tak samo niezadowoloną jak i oryginał.

wtorek, 14 października 2014

Szukamy domow dla kotow z Przemysla - naglasniamy akcje

Kochani!
W kociej Tawernie trwa akcja: KOTY Z PRZEMYSLA POSZUKUJA DOMOW
Piekne koty, w tym jeden bengal, jeden szarus (te szukaja domow w pierwszej kolejnosci) 
dwa bialaski i rudzielec.

Szczegoly na blogu, a takze dwa banerki do pobrania

 

 i wydarzenie na fb do naglasniania
Wydarzenie "Koty z Przemyśla poszukują domu" na facebooku:https://www.facebook.com/events/1489780181291731
Pomozecie? :D

poniedziałek, 6 października 2014

Show must go on...przedstawienie musi trwać..


Inside my heart is breaking /Choć moje serce pęka
My make-up may be flaking /Mój makijaż spływa
But my smile still stays on/ Mój uśmiech trwa

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za komentarze pod poprzednim postem. 

.......
Toska- głupośka stara się jak może rozweselić towarzystwo.
I trudno się nie uśmiechnąć na widok takiej mordy :
 
No i w końcu mamy jesien, naszą ulubioną porę roku. 
W weekend byliśmy w parku pozbierać kasztany. 
A ponieważ to jest rezerwat przyrody mieliśmy takie oto bliskie spotkanie


 Oko w oko z sama natura :)
To była moja ustawka do zdjęcia o jesieni
A to kolejny żarcik TŻ, w tym domu nie można się nudzić...

sobota, 6 września 2014

O Rudzisiu jak umiem najpiękniej - ku pamięci

W czwartek wieczorem w naszym ogródku pożegnaliśmy naszego ukochanego Rudzika.
Rudzio odszedł, bo przyszło do niego wstrętne choróbsko, i nie mogliśmy mu pomóc. Rudzio miał masę na wątrobie i w klatce piersiowej. Nieoperecyjną:( Walczyliśmy o niego z całych sił, ale przyszedł czas kiedy Rudzio miał już dość.

Chciałam napisać jakim wspaniałym kotkiem był Rudziś. 
Był z nami dokładnie pięć lat. Znaleźliśmy go w sierpniu na parkingu w stanie skrajnego wychudzenia. Nie wiemy kto i dlaczego wyrzucił z domu tak pięknego kotka! Zabraliśmy go do domu, trochę z obawą jak taki dorosły kot zachowa się gdy dołączy do naszego stadka. Ale niepotrzebnie. Rudzio okazał się najkochańszym, nieagresywnym koteczkiem. Zaprzyjaźnił się ze wszystkimi domownikami. Z Albercikiem lubił robić wieczorem kocie zapasy. Z Tośką spał na jednej kanapie.

 
Na Zuzię chętnie zaczajał się za drzwiami, i dawał jej klapsa jak przechodziła. Najszybciej też zaakceptował Tymusia, ganiali wokoło stołu kurcgalopkiem :)
Zaprzyjaźnił się także z kotem sąsiadów Jumpim. Matko, co oni razem wyprawiali na schodach. Ganiali w górę i na dół hałasując tak mocno, że wydawało się że mamy stado parzystokopytnych a nie dwa kotki na mięciutkich łapkach.
Rudzio bardzo się pilnował, żeby po raz kolejny nie stracić domku.



 



Zawsze pierwszy wracał na wieczorne wołanie, nie oddalał się od domu , najdalej tylko na scieżkę za domem. Najchętniej jednak przebywał w ogrodzie
 





 
 Rudzio był skrytym trawkożercą. Codziennie wychodził na swoje pastwisko i żuł trawkę.
 Rudzio był strażnikiem naszego domu i ogrodu i często chodził na patrol wokół domu.


 









Jaką awanturę zrobił wiosną tego roku gdy Puszek - Obcy Kot pojawił się w ogrodzie. Gonił za Puszkiem drąc się tak jakby jakiś lew ryczał! A takie lanie mu sprawił, że Puszek się już nie pojawia. Waleczny Rudzio poniósł obrazenia, i musieliśmy długo leczyć poranioną łąpkę.

Rudzio był koneserem mokrego jedzonka. Przez większość pobytu u nas, był tłustą kluseczką. Tak bardzo zawsze się cieszył jak przychodziła pora jedzenia, że kręcił się w kółko przed swoją miską w oczekiwaniu na swoją porcyjkę.



Nie wiem jak mamy ci podziękować Rudzisiu, za to że z nami mieszkałeś. Ze byłes przyjacielem dla Albercika i reszty kotków.  Ze byłeś zawsze pogodnym, kochanym kotkiem. Że broniłeś nas przed Puszkiem tak dzielnie.
Jeżeli istnieje kocie niebo, wierzę że jesteś tam szczęśliwy. Że spotkałeś nasze pieski Lordzika, Samurkę i Bakstera, i szczurka Alberta, i w kociej tawernie popijasz leniwie tłustą śmietankę wraz ze swoimi nowymi kolegami Mr Baldrickiem i Kapitanem Morganem.
Kochamy cię Rudzisiu najmocniej! Nasz srebrny i złoty kocisiu:*
Wierzę, że wszyscy się spotkamy w następnym wcieleniu. Kiedy wszyscy będzimy kotami.