Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

czwartek, 14 sierpnia 2014

Otwarte okno, koty i przeciag

W zeszlym roku pisalam posta o zagrozeniach jakie niosa uchylne okna. Oryginaly post mozecie znalezc tu. A dzis na blogu Rudomi Magda poruszyla ten sam temat, zapraszam do lektury.

Ja ze swojej strony chcialam wtracic 3 grosze poniewaz w tym roku sami tez mielismy doswiadzenie z otwartym oknem, kotem i ...przeciagiem.

Nasze okna sa otwieraja sie klasycznie, na osciez. Na dole okna mamy ogranicznik na ktorym mozemy zacumowac okno w dowolnej pozycji decydujac ile przestrzeni udostepnic kotom.


Tego feralnego dnia bylo cieplo, okno wiec bylo otwarte, Toska usiadla na oknie a my wnosillismy zakupy z samochodu. Nagle zrobil sie przeciag, okno z hukiem sie zatrzasnelo, Toska pisnela... i nic pozornie sie nie stalo. Nie wiem czy nie zalozylismy zapadki wogole, czy sie zeslizgnela :( Obmacalam jej lapki, ogonek, wszystko wydawalo sie w porzadku.

Krzywda ktora stala sie Tosce, ukazala sie dopiero po paru dniach. Przyszla polasic sie do mnie bo byla glodna i wtedy zauwazylam ze ma wybity dolny kiel :( Trzymal sie jeszcze troche, ale wystawal poza pyszczek, Toska wygladala przekomicznie (sorry Toska!), ale naprawde do smiech nam nie bylo.

Umowilismy wizyte do weta, do tego czasu ukruszony zab odpadl calkowicie. Jednak wet zalecil usuniecie korzenia. Pozostawiony korzen przede wszystkim bolal (Toska nie jadla suchego i nie myla sie dokladnie) a mogl spowodowac dalsze komplkacje, z zapaleniem calej szczeki wlacznie.

Przez mala chwile nieuwagi Toska cierpiala, a my ponieslismy niezaplanowane koszty. A wystarczylo przypilnowac okna..,

Mam nadzieje, ze ten post uzmyslowi wam, ze nie tylko uchylne stanowi zagrozenie. Zwroccie uwage czy wsz kot jest bezpieczny gdy okno jest otwarte!

Pozdrawiamy!

21 komentarzy:

  1. tez mialam wypadek z oknem i przeciagiem, madry czlowiek po szkodzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie. ale moze po przeczytaniu tego posta, jakiegos kotka to uchroni.

      Usuń
  2. Rzeczywiście ważne, u mnie są okna uchylne,
    ale koty poruszają się bezoknowo :-)
    Bienda Tosia, głaski dla koteczki ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście nie miałam takiego wypadku. Mam okna uchylne. Jak jestem w domu to pilnuję - jak wychodzę wszystkie okna zamykam :)
    Pozdrowienia dla Tosi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to trzymamy kciuki zeby nic takiego sie nie wydarzylo :)

      Usuń
  4. Dobrze, że o tym piszecie. Uchylone czy otwarte okna, przeciąg - niby nic takiego, ale mając kota lepiej mieć świadomość że to niebezpieczne..

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielu rzeczy czlowiek be sie nie spodziewal, warto jest robic akcje uswaidiamiajaca od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że o tym piszesz. U nas kot przeważnie przemieszcza się drzwiami, ale nigdy nic nie wiadomo i zawsze trzeba być czujnym :)
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czujność rewolucyjna musi być zachowana! U mnie też 100tys razy nic sie nie działo, były przeciągi i nic. A jeden raz okno sie zamkelo i nieszczescie gotowe.

      Usuń
  7. U nas otwierany jest tylko lufcik, który jest wysoko - ponad 2 metry więc tam moje kotki nie doskakują, bo nie mają jak wziąć rozbiegu. Okien nie otwieram z powodu ich wady, gdybym je otworzył to by wypadły lub nie dało by się ich już zamknąć. Nie stać mnie na wymianę okien ale gdyby były normalnie otwierane to z pewnością założyłbym siatkę, taką nawet trochę wypuszczaną jak klatkę bo nie mam balkonu a chciałbym moim motom zrobić kiedyś taki pseudo balkonik za oknem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce gredac, ale koty potafia skakac dosc wysoko. Mam nadzieje ze nie beda mialy sie z czego do tego lufcika odbic. U nas kiedys rankiem Myszkin wpakowal sie na telewizor a stamtad startował do okna. A ja starwowalam razem z nim, a darłam się tak jakbym juz z tego okna spadal ..... nic sie nie stało ale juz wiecej okna nie otworzylam

      Usuń
    2. Nie ma szans. Rozwarcie lufcika jest na wysokości 3,10 m i to o niewielkim kącie rozwarcia przy samej górze z wpuszczeniem w szeroką wnękę i "zadaszeniem", które nie daje możliwości skoku wyżej a tym samym zmieszczenia się w "światło". Ale gdy tylko będzie możliwość (finansowa) i konserwator zabytków pozwoli to zrobię pseudobalkonik czy też raczej lożę dla kotów.

      Usuń
    3. O ło matko to ty mieszkasz w zabytkowym domostwie? Strasznie przechlapane, o wszystko trzeba pytac konserwatora :)

      Usuń
    4. W budynku po dawnych koszarach austro-węgierskich gdy cesarscy budowali tutaj Twierdzę Przemyśl. Dlatego nie mamy balkonów bo zewnętrzna substancja tego budynku musiała zostać nie zmieniona.

      Usuń
  8. Dopiero odkryłam Twojego bloga i żałuję, że dopiero teraz. Tyle ciekawostek i tyle miłości do kotów. Jako kociara znajdę tu wiele przyjemności. Będę zaglądać, na pewno. Czy mogę skopiować ten apel o "kocim ogonku" by umieścić na swoim blogu z boku bo bardzo podoba mi się ten pomysł z końcówką wypłaty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Malutka Luno :) Lepiej pozno niż wcale:))
      Banerek o kocim ogonku możesz skopiowac, on nie jest moj nalezy do Kociego Hospicjum. Staram pomoc sie im jak moge dlatego wkleiłam tu ich banerek. Ciebie też zachęcam do wklejenia u siebie, pozdrawiam!

      Usuń
  9. Biedna Tosia :( ale to kolejny dowód na to, że chociażby nie wiem jak człowiek uważał, zawsze wydarzy się coś nieprzewidzianego. Dobrze, że są kocie blogi i można się wzajemnie ostrzegać, co jest zagrożeniem.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dlatego o tym napisałam. Czasami ciężko jest sobie wyobrazic co sie moze przydazyc. warto się podzielic doswiadczeniami.

      Usuń
  10. Co za historia ... Szkoda ząbka :( Biedna Tosia ...
    Dobrze że o tym napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ząbka:( Chociaz przy okazji usuwania tego zeba, miala wyczyszczane inne zabki, wiec przynajmniej tyle było na plus z tej całej sytuacji

      Usuń