Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

sobota, 6 września 2014

O Rudzisiu jak umiem najpiękniej - ku pamięci

W czwartek wieczorem w naszym ogródku pożegnaliśmy naszego ukochanego Rudzika.
Rudzio odszedł, bo przyszło do niego wstrętne choróbsko, i nie mogliśmy mu pomóc. Rudzio miał masę na wątrobie i w klatce piersiowej. Nieoperecyjną:( Walczyliśmy o niego z całych sił, ale przyszedł czas kiedy Rudzio miał już dość.

Chciałam napisać jakim wspaniałym kotkiem był Rudziś. 
Był z nami dokładnie pięć lat. Znaleźliśmy go w sierpniu na parkingu w stanie skrajnego wychudzenia. Nie wiemy kto i dlaczego wyrzucił z domu tak pięknego kotka! Zabraliśmy go do domu, trochę z obawą jak taki dorosły kot zachowa się gdy dołączy do naszego stadka. Ale niepotrzebnie. Rudzio okazał się najkochańszym, nieagresywnym koteczkiem. Zaprzyjaźnił się ze wszystkimi domownikami. Z Albercikiem lubił robić wieczorem kocie zapasy. Z Tośką spał na jednej kanapie.

 
Na Zuzię chętnie zaczajał się za drzwiami, i dawał jej klapsa jak przechodziła. Najszybciej też zaakceptował Tymusia, ganiali wokoło stołu kurcgalopkiem :)
Zaprzyjaźnił się także z kotem sąsiadów Jumpim. Matko, co oni razem wyprawiali na schodach. Ganiali w górę i na dół hałasując tak mocno, że wydawało się że mamy stado parzystokopytnych a nie dwa kotki na mięciutkich łapkach.
Rudzio bardzo się pilnował, żeby po raz kolejny nie stracić domku.



 



Zawsze pierwszy wracał na wieczorne wołanie, nie oddalał się od domu , najdalej tylko na scieżkę za domem. Najchętniej jednak przebywał w ogrodzie
 





 
 Rudzio był skrytym trawkożercą. Codziennie wychodził na swoje pastwisko i żuł trawkę.
 Rudzio był strażnikiem naszego domu i ogrodu i często chodził na patrol wokół domu.


 









Jaką awanturę zrobił wiosną tego roku gdy Puszek - Obcy Kot pojawił się w ogrodzie. Gonił za Puszkiem drąc się tak jakby jakiś lew ryczał! A takie lanie mu sprawił, że Puszek się już nie pojawia. Waleczny Rudzio poniósł obrazenia, i musieliśmy długo leczyć poranioną łąpkę.

Rudzio był koneserem mokrego jedzonka. Przez większość pobytu u nas, był tłustą kluseczką. Tak bardzo zawsze się cieszył jak przychodziła pora jedzenia, że kręcił się w kółko przed swoją miską w oczekiwaniu na swoją porcyjkę.



Nie wiem jak mamy ci podziękować Rudzisiu, za to że z nami mieszkałeś. Ze byłes przyjacielem dla Albercika i reszty kotków.  Ze byłeś zawsze pogodnym, kochanym kotkiem. Że broniłeś nas przed Puszkiem tak dzielnie.
Jeżeli istnieje kocie niebo, wierzę że jesteś tam szczęśliwy. Że spotkałeś nasze pieski Lordzika, Samurkę i Bakstera, i szczurka Alberta, i w kociej tawernie popijasz leniwie tłustą śmietankę wraz ze swoimi nowymi kolegami Mr Baldrickiem i Kapitanem Morganem.
Kochamy cię Rudzisiu najmocniej! Nasz srebrny i złoty kocisiu:*
Wierzę, że wszyscy się spotkamy w następnym wcieleniu. Kiedy wszyscy będzimy kotami.

48 komentarzy:

  1. Wzruszające pożegnanie Przyjaciela.Bardzo mi przykro,że Was opuścił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisałaś :)
    Bardzo to przykre gdy nasi mali przyjaciele odchodzą.
    Trzymaj sie - pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak pieknie piszesz o Rudziaczku .... a mi łzy płyną ....
    Kochane nasze kociołki, tak bardzo skradaja nasze serca.
    Bardzo , bardzo szkoda ... taki wspaniały kotek.
    Współczuję i mam nadzieje tak jak piszesz, że hasa teraz ze swoimi znajomymi pieskami i kotkami za Tęczowym Mostem .....

    Smutno ..............................

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocie niebo istnieje, gdzies tam, za Teczowym Mostem, gdzie nie ma chorob i bolu, gdzie koty z psami lapka w lapke zyja dalej , bez glodu, bezdomnosci, zlych ludzi i nieszczescia.
    Nasz Fuselek tez tam czekal razem ze wszystkimi innymi zwierzaczkami, by przyjac nowego, pokazac mu tamte sciezki, dodac otuchy w nieznanym miejscu...
    Nie placzcie po Rudasku, jemu jest tam lepiej, jest zdrowy, syty i pod dobra opieka. Bo to kocio-psie niebo jest w naszych sercach...
    Tulam Was bardzo mocno :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuselku drogi, bądź przyjacielem dla Rudziczka :*

      Usuń
  5. Miał piękne pięć lat u was i na pewno ze swojego posłanka za tęczowym mostem spogląda na was z czułością. Był pięknym kotem i też nie rozumiem jak ktoś mógł się go pozbyć, ale ja ogólnie nie rozumiem postępowania ludzi. Wyrazy najgłębszego ubolewania po takiej stracie przesyłam i ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rudzio pewnie już biega za Tęczowym Mostem, nic go nie boli, nic mu nie dokucza.
    Przytulam Cę mocno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki żal mnie ogrania kiedy koty odchodzą.
    Odchodzą one i my kiedyś odejdziemy.
    Pięknie napisałaś o Małym Przyjacielu :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy się kiedyś spotkamy, dziękujemy Krysiu:*

      Usuń
  8. Domyśliłam się z wpisu Przemka, że Rudzio odszedł... Nie ma to słów pocieszenia... Większość z nas przeżywała odejście czworonożnego przyjaciela i tylko czas sprawia, że przyzwyczajamy się to bólu, ktory nam wtedy towarzyszy.
    Uściski przesyłam, a Rudzio na pewno jest szczęsliwy za Tęczowym Mostem, ja w to wierzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi było o tym pisać, ale musiałam napisać o Rudzisiu, dziękujemy Kasiu:*

      Usuń
  9. Wzruszający post... Przepiękny... Rudzio był wyjątkowym kotem... Współczuję pożegnania...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, płaczę..... :-(((
    Bądź szczęśliwy Rudzisiu za Tęczowym Mostem!

    OdpowiedzUsuń
  11. :(((( nasi przyjaciele zawsze są z nami za krótko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie za krótko, dziękujemy Elu:*

      Usuń
  12. tak smutno i przykro, ale juz sie nie meczy i jest szczesliwy...
    dziekuje ci ze bylas dla niego najlepszym domem jaki mogl sobie wymarzyc:*
    :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Całą naszą tawernianą kocią ferajną przeżywaliśmy chorobę Rudzia, kolejne wieści o rokowaniach i wreszcie jego odejście. Pożegnania są trudne i bolesne ale świadomość cierpienia małego przyjaciela jeszcze gorsza. Byłem ciekawy czy napiszesz o Rudziu. Wielu z nas prowadząc blogi oprócz tego, że dokumentujemy jak nasze koty rozwijają się, żyją, zmieniają, traktujemy te wpisy często terapeutycznie gdy w realnym świecie trudno o zrozumienie nawet wśród najbliższych. Może nie koi to smutku ale pozwala wylać z siebie myśli i słowa niewypowiedziane na co dzień. Największy hołd jaki mogę ja i inni złożyć Rudziowi to odpowiedzialna, ciepła i rozsądna opieka nad naszymi małymi przyjaciółmi nie tylko dziś w obliczu Twej straty ale zawsze po życia kres naszego lub ich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie obiema rękami podpisać pod komentarzem Przemka. Dodam ze w zasadzie w tej naszej kociej blogosferze człowiek znajduje zrozumienie i wsparcie na które nie może liczyć obok siebie.. Przywiazujemy sie do naszych/Waszych koteczków z zaprzyjaźnionych blogów .... martwią nas choroby, cieszą sukcesy i ogromnie smucą odejścia.

      Usuń
    2. Dziękujemy Przemku za słowa otuchy:* Musiałam o nim napisać, żeby wszyscy wiedzieli jakim wspaniałym kocisiem był Rudzio.
      Cieszmy się każdą daną chwilą, którą dzielimy z naszymi małymi przyjaciółmi, kochajmy ich i szanujmy. Czas tak szybko ucieka

      Usuń
    3. do Alison: szczególnie w takich chwilach jak ta nasz koci światek przynosi zrozumienie i ukojenie.

      Usuń
    4. Łzy poleciały. Współczuję bardzo... Tylko ci, co kochają zwierzęta, wiedzą, że każde odejście to strata najcudowniejszego Przyjaciela... Żałoba... Rudzio miał szczęście, spotkał 5 lat temu Was - swoich z kolei Przyjaciół. Każdego dnia Wam dziękował i pokazywał, jak mu dobrze, mrucząc, tuląc się, bawiąc...
      Już nic go nie boli. I patrzy stamtąd, z góry, i nie chce, żebyście cierpieli, bo Was kocha...

      Usuń
    5. Dziekujemy Sowo, mamy nadzieje ze Rudzis jest szczesliwy..tylko nam jakos smutno..

      Usuń
  14. Dziekujemy Wam wszystkim za słowa otuchy, bardzo nam one pomagają... wiemy że wielu z Was ma swoje własne smutki. Dziękujemy za to że zaglądacie i zostawiliście dobre słowo o Rudzisiu. Wasze komentarze bardzo nam pomagają w tych smutnych chwilach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dopiero dziś przeczytałam, z takim opóźnieniem. Pięknie go pożegnałaś. Smutno bardzo. Żegnaj Rudzisiu [']

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Dziekujemy Mechatku, bardzo za nim tesknimy

      Usuń
  17. Bardzo współczuje straty Rudusia :((( Taki cudny kochany kotek ...<3

    OdpowiedzUsuń
  18. Wciąż pamiętamy. Rudusiu, Baldricku, Kapitanie Morganie w hołdzie dla Was staramy się być jak najlepsi dla tych co tu na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w takie sytuacji to jedyne właściwie zachowanie.. chociaż lekko nam nie jest :(

      Usuń
  19. Współczuję straty Rudasia,aż ściska za serce jak czytam te słowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy Małgosiu. Koty też przeżyły stratę, widać że były zestresowane chorobą Rudzia.

      Usuń
  20. Strasznie to smutne jak przyjaciel odchodzi... Bardzo, bardzo Ci współczuję. Przechodziłam przez to i wiem jak to boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na to słów, niestety. dziekujemy za słowa współczucia. mimo żę mineło trochę czasu ,to wcale nie jest dużo lepiej

      Usuń
  21. Wracam tu już któryś raz i... Nadal nie wiem co napisać.
    Też mam pięć kotów (i jeszcze u mamy są cztery, ale Salem jest moim tam zostawionym - z Mefim się nie mógł dogadać) i nie wiem, co będzie, gdy liczba się zmniejszy choć o jeden... A niestety ten pierwszy kot jest najstarszy... I...
    Mam nadzieję, że jest koci niebo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. Każdy z nas się obawia tej sytuacji, do tego nie można się przygotować. I jak już przyjdzie to jest strasznie :(
      Trzymamy kciuki za tojego seniorka, niech się ma dobrze,

      Usuń