Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Koty i rower - Myszkin

Pewnego letniego popołudnia Pańcia postanowiła pojeździć na rowerze. Wytaszczyła rower z garażu, wytarła kurz z ramy, napompowała oponki i wróciła do domu żeby wziasć klucze. A tymczasem na podwórku Myszkin nauczony doświadczeniem co znaczy rowerek przed domem (klik tu żeby zobaczyć poprzednią przejażdzkę) zarządził wycieczkę.....

Co ja pacze, co ja pacze?
Moj rowerek!!!
Musze sprawdzić, czy nie zapomniałem jak sie wsiada!
Nie, no takich rzeczy się nie zapomina...
  Zuza, kurde, nie pchaj sie tu, To jest rowerek na jednego kota!
 Ale chytrus, przecież jestem malutka zmiesciłabym się!!
 No jasne! nie pozwolę żeby włazili do mojego koszyczka!!
 
 Niedoczekanie!
  O nie! Co znowu!

Powściekali się czy co? Następny się tu kręci...
  Chyba będę musiał wprowadzić rezerwację na godziny, do czego to doszło...
 Ciekwi jesteście czy Myszkin pozwoli posiedzieć na swoim rowerku? Czekajcie więc na rozwój akcji ;)

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja tez tylko jak jest ciepło :) Tu w Holadnii śnieg, deszcz, czy mróz ludzie jeżdżą na rowerach. Co wiecej bez czapek i szalikow. Nauczeni i zahartowani od dziecka prawie nie choruja :)

      Usuń
  2. Ja to ciekawa jestem, czy udalo Ci sie pojechac na tym rowerku, czy tez koty nim calkiem zawladnely i nie pozwolily. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym poście wszystko się wyda ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Myszkin już jezdził na rowerze, dla niego nie pierwszyzna. Zaraz dodam linka do poprzedniej przejazdzki .

      Usuń