Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

środa, 19 marca 2014

Ucieczka z Alcatraz to mało....

Radzę zasłonić ekran jak będziecie oglądać ten filmik, lepiej żeby wasze koty tego nie widziały. Dopiero by się działo jakby zobaczyły jak to można zrobic .... Wszystkie szafki, drzwiczki, furtki, zapadki na nic by się zdały
Nie mogę wyjść z podziwu jaki to inteligentny kot. Sami popatrzcie jaka to spryciula, majster jakich mało :D


Miłego wieczoru!!

piątek, 14 marca 2014

Butelka treningowa czyli dozownik do chrupków - odchudzamy kotownię część czwarta

Początkowo Wasz Mruczek może być nieskłonny  do zabawy. U nas właśnie tak było. Albercik nie chciał się bawić, cały czas leżał, spał i był naburmuszony. Miał też fochy na początku, jak zaczelilśmy ograniczać jedzenie. Ale po 2-3 tygodniach gdy zaczął chudnąć, nastpiła ogormna przemiana. Zaczął biegać, wychodzić na drapak, ganiać Rudzika, normalnie ożył :) Nie ten sam kot.

Dobrze jest bawić się w własnym Mruczkiem, żeby zapewnić mu trochę ruchu. Co jednak gdy nam samym nie chce się złazić z kanapy? Laserek moze pomóc. Część naszych kotów oraz Jumpi kot sąsiadów oszalało na punkcie laserka :)) Bawiły się tą cudowna czerwoną kropeczką jakby ich coś opętało.
Wszyscy ale nie Albik, jego to nie ruszało. Coz sie okazało? Albercik lubi ANALOGOWE zabawki. Czyli np piłeczkę :) Nie moze to być jednak zwykła piłeczka pingpongowa, bo jest za lekka i ucieka za szybko. A jak ucieknie za szybko i za daleko...to nikt za nia gonić nie będzie :)
I nie może to być piłeczka tenisowa, bo za duża i za cięzka i nie ucieka.
IDEALNA okazała się piłeczka piankowa, ale taka z tych twardszych i cięższych, ciut mniejsza niż piłeczka pingpongowa. Zachwycona ze się bawi, zakupiłam od razu cały zapas, bo piłeczki często lubią sie zawieruszyc.
Warto jest znaleźc czas na zabawę z Mruczkiem, bo dla niego zdrowo a dla Pańci taki fajny odstresowywać :)
Jedną z fajniejszych wskazówek którą dostaliśmy od weta było prygotowanie specjalnej butelki treningowej. O co tu chodzi?
Otóż w naturalnym środowisku kot zeby coś zjeść, musi najpierw pracę (czyli coś upolowac :)) 
Dobrze jest zmusic go zeby w warunkach domowych także trochę popracował zanim się naje :)
Za radą weta skonstuowaliśmy więc karmidełko. Jest to po prostu nieduza plastikowa butelka z powycinanymi dziurkami. Do butelki wsypujemy kocie chrupki , zakręcamy nakrętkę i można używać :)
Na poczatku żeby kociaste załapały co chodzi, należy zrobić dużo dużych dziurek, tak żeby chrupki przelatywały dość swobodnie. Jak już się nauczą, ilość dziurek zmniejszamy, tak aby kociaste się napracowały zanim się najedzą. U nas taka butelka jesy do stałej dyspozycji, więc, jeżeli ktoś jest bardzo głodny, może sobie coś tam wyturlać :)
Na zdjeciach poniżej pierwsze chwile Rudzika i Alberta z butelką



 O ile Albert nie bardzo chciał się przkładać do roboty, Jupmi nie miał z butelką żadnych problemów. Zdjęcia trochę niewyraźne, ale trudno jest nadążyć na głodny kotem turlającym butelkę ;)



 Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie wyciętą w butelce dziurkę.


 Techniki mogą być różne jak np popychanie łapą, nosem, ale najważniejsza jest AKCJA :)



 Oczywiście można nabyć taki gotowy dozownik w sklepach mini zoo, ale po co kiedy można zmajstrować to samemu :)

środa, 12 marca 2014

Oduchdzamy grubasy część trzecia - jak my to robimy

Ze względu na Myszkina, który musi jeść specjalistyczne chrupki, cała reszta kotów także posila się głównie suchym jedzeniem. 
Wyjątkiem jest Rudzik, ktoremu ze względu na brak zębów i niedowagę  przysługuje także saszetka ;) No i Miśka vel Zuzia która jest bardzo aktywna i spala mnóstwo kalorii.

Jak odchudzamy :
Po pierwsze: czytamy na opakowaniu ile kot którego chcemy odchudzic ma zjeść chrupków.
Na diagramie sprawdzamy ile nasz kot powinien wazyć (u nas 5kg) i ponizej sprawdzamy ile gramow karmy dziennie mozemy podac.
Tu na przykładzie chrupków Dental, ale zasada jest taka sama dla wszystkich innych.
Po drugie: dokładnie ważymy ilosc suchej karmy. Program do korego się zapisaliśmy nadzorowany jest przez Royal Canin. Od producenta dostaliśmy "pakiet startowy" zawierający wagę, pudełko, a także piłeczkę treningową i saszetkę pokarmu.

Po trzecie: dla każdego kota przygotowujemy własne pudełko na pokarm i tylko z tego pudełka karmimy danego kota. Jeżeli okaże się że kocisko zjadło wszystkie chrupki na śniadanie, nie może dostać nic do nastepnego dnia:/ Najlepiej jest określić ile razy dziennie zamierzamy karmić koty. Jeżeli np dwa razy dziennie, porcję z mieszki dzielimy na pół, i połowę dajemy rano, a resztę wieczorem.


Po czwarte: (to w przypadku większej ilości zwierząt) pilnować, dosłownie stać i nadzorować, czy każdy kot je tylko i wyłącznie z własnej miski
Po piąte: (tu mamy niestety najwięcej problemów) byc konsekwentnym i nie dać się naciągnąć na podjadanie między karmieniami. Jeżeli jednak ulegniemy i ulegniemy pięknym oczkom i srebrnym wąsikom - karmimy tylko z dziennej porcji, nie uzupełniamy jej, nie dosypujemy jedzenia.

To tyle z naszych zasad.

Co jeszcze pomaga w dyscyplinowaniu?
Kontrola wagi :)
Dobrze jest zważyć Mruczka na początku odchudzania i np co miesiąc powtarzać ważenie i śledzić postęp. My ponieważ należymy do programu prowadzonego u naszego weta, raz w miesiącu jedzimy na ważenie. Po zwazeniu Mruczka pani odnotowuje w specjalnym zeszyciku ile kot schudł. Prowadzi także wykresik, na którm zaznacza postęp ;)

Jedzenie light.
Nasz weterynarz polecił nam jedzenie o  ograniczonej liczbie kalorii. To, oprócz dokładnego porcjowania może przyspieszyć odchudzanie.

Wytrwałość
W przpadku Tymusia musieliśmy testować wiele karm zanim trafiliśmy na tą która dawała efekty. Tymuś był odporny na działanie karmy light, takiej normalnej. Dopiero karma light, ktora zawiera jakieś składniki powodujące że kot jest syty dlużej, pomogła.
Tak więc nie zrażajcie się i do dzieła!