Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

wtorek, 19 sierpnia 2014

Interaktywne karmidełko - zrób to sam

Pisałam już wcześniej ze moje Mruczki są na diecie. Z dietą Mruczków jak i z dietą Łysych - raz na wozie, raz pod wozem, haha ;) W diecie Mruczków wszystko zależy od dyscypliny.. właścicieli
Zaniedbaliśmy trochę dietą naszych Mruczków, a to dlatego że Rudziś ma problemy zdrowotne. Ale o tym będzie osobny post.
W każdym razie, chciałam zachęcić kociaste do zabawy. A przede wszystkim Myszkina, który ma najwieksza nadwagę. Udało mi się wreszcie znaleźć coś czym się bawi, a ja nie muszę biegać po całym mieszkaniu żeby wyciągnąć zpod tapczanu/kredensu/szafki ulubionej piłeczki.
Myszkin bawi się smyczą. Taką plecioną materiałową. Codziennie ok 21-szej bawimy się aż mu się znudzi. Czasem jest to pięć, czasem dwadzieścia minut.

Chciałam jeszcze zwiększyć ilość wykonywanych ćwiczeń i kiedy przeczesywałam internet w poszukiwaniu dodatkowej kociej rozrywki znalazłam to: CatAmazing 

CatAmazing to kartonowe pudełko z powycinanymi otworkami, we wnetrzu ktorego znajduje się dodatkowa wkładka stopniująca trudnośc zabawy. Do pudełka wrzucamy ulubioną przekąskę pupila i.. umieramy ze śmiechu lub zachwytu patrząc jak kocie sobie radzi.

Poczatkowo chciałam zamowic to pudelko ze strony. Ale zaraz sobie pomyślałam ze warto sprobować zrobić takie samemu. Zamiast wydawać pieniądze sprawdze najpiere czy będą się takimś czymś bawić. 
Użyłam pudełka po butach, szklanki do odrysowania kółek i nozyka tapicerskiego do ich wycięcia oraz dużego kamienia żeby pudełko nie ślizgało się po stole;)
Wyszło mi coś takiego:
A rezultat jest taki, ze wszyscy chętnie grzebią w pudełku :)










No, niektórzy tu tylko pozują, ale potem złapałam ich w akcji. Nie zrobiłam jeszcze przegródek w pudełku, to bedzie nastepny etap wtajemniczenia, jak już kocie rozpracują (lub zniszczą) obecne pudełko.
Jeżeli mi się udała rozpracować jak , to wrzucę później filmiki z zabaw :)


czwartek, 14 sierpnia 2014

Otwarte okno, koty i przeciag

W zeszlym roku pisalam posta o zagrozeniach jakie niosa uchylne okna. Oryginaly post mozecie znalezc tu. A dzis na blogu Rudomi Magda poruszyla ten sam temat, zapraszam do lektury.

Ja ze swojej strony chcialam wtracic 3 grosze poniewaz w tym roku sami tez mielismy doswiadzenie z otwartym oknem, kotem i ...przeciagiem.

Nasze okna sa otwieraja sie klasycznie, na osciez. Na dole okna mamy ogranicznik na ktorym mozemy zacumowac okno w dowolnej pozycji decydujac ile przestrzeni udostepnic kotom.


Tego feralnego dnia bylo cieplo, okno wiec bylo otwarte, Toska usiadla na oknie a my wnosillismy zakupy z samochodu. Nagle zrobil sie przeciag, okno z hukiem sie zatrzasnelo, Toska pisnela... i nic pozornie sie nie stalo. Nie wiem czy nie zalozylismy zapadki wogole, czy sie zeslizgnela :( Obmacalam jej lapki, ogonek, wszystko wydawalo sie w porzadku.

Krzywda ktora stala sie Tosce, ukazala sie dopiero po paru dniach. Przyszla polasic sie do mnie bo byla glodna i wtedy zauwazylam ze ma wybity dolny kiel :( Trzymal sie jeszcze troche, ale wystawal poza pyszczek, Toska wygladala przekomicznie (sorry Toska!), ale naprawde do smiech nam nie bylo.

Umowilismy wizyte do weta, do tego czasu ukruszony zab odpadl calkowicie. Jednak wet zalecil usuniecie korzenia. Pozostawiony korzen przede wszystkim bolal (Toska nie jadla suchego i nie myla sie dokladnie) a mogl spowodowac dalsze komplkacje, z zapaleniem calej szczeki wlacznie.

Przez mala chwile nieuwagi Toska cierpiala, a my ponieslismy niezaplanowane koszty. A wystarczylo przypilnowac okna..,

Mam nadzieje, ze ten post uzmyslowi wam, ze nie tylko uchylne stanowi zagrozenie. Zwroccie uwage czy wsz kot jest bezpieczny gdy okno jest otwarte!

Pozdrawiamy!