Ludzie dzielą się na tych którzy kochają koty, i na tych, pokrzywdzonych przez los. O.Wilde

niedziela, 4 stycznia 2015

Koty i rowery część druga - Tymuś

Tak to się zaczeło klik, Myszkin zwęszył przejażdzkę i natychmiast zasiedlił rowerek.
Tymuś też chciał spróbować, więc kręcił się wokół.

I kiedy Myszkin oddalił się na chwilę żeby spakować plecak, Tymuś postanowił sprawdzić o co tyle krzyku.
Mamo, możesz przytrzymać tylko troszke, bo ja się dopiero uczę jak wskakiwać
Hoop! I już był w koszyku :)
Ale fajowo:) taki koszyk to fajna sprawa, siedzi się wysoko, więcej widać z góry
Myszkin, Myszkin pacz mnie! Zobacz gdzie ja siedzę!...
Hokus Pookus, portafię też znikać :)
Hoho, tylko oczka mnie zdradzają

A tak to wcale mnie nie widać.
Myszkin, jesteś tam jeszcze?
Eee tam, z tym Myszkinem to zawsze tak, nigdy nie chce się ze mną bawić. Idę zobaczyć co słychać u Jumpiego, może się poganiamy po ulicy...


A jak towarzystwo sie rozeszło zaczął padac deszcz i tego dnia nikt nie pojechał rowerkiem.

Jak byście chcieli zobaczyć jak Myszkin jeździ w koszyku kliknijcie tutaj :))

12 komentarzy:

  1. I nie wyskakuje podczas jazdy? To ci dopiero!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyskakiwal. Ale na wszelki wypadek dokupilam taki koszyk druciany ktory montuje na wierzch tego wiklinowego.

      Usuń
  2. Fantastyczna opowiastka o kotach, świetne podpisy. Najbardziej mi się podobał tekst do mamusi, żeby potrzymała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) kierownica sie troche ruszala wiec sie wachal ze skokiem. Ale jak przytrzymalam nie byli problemu :) potem juz radzil sobie sam- pierwsze koty za plty;)

      Usuń
  3. Nie uważasz, ze koty mają w sobie element boskości?:-)))
    Pozdrawiam serdecznie
    Asia z Siedliska pod Lipami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje napewno maja i doskonale o tym wiedza ;)

      Usuń
  4. Natchnęłaś mnie. Jako, że mój tzw. samochód bardzo często niedomaga to chyba zainwestuję w rower. Tym bardziej, że Mefisto uwielbia przejażdżki więc rower z koszem to było by to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie:) ja swoj koszyk mam z odzysku klade na dno gazete zeby im w tylki nie wialo. Mam tez z demobilu taki koszyk druciany jak w sklepach spozywczych, ktory przymocowalam sprajsikami do gory dnem na tym wiklinowym. Zauwazylam ze w holandii wiele osob przywozi zwierzaki do weta wlasnie rowerem :)

      Usuń
  5. Tez sie czuję zainspirowana :-)
    Tylko ze ja oprócz koszyka musze kupic rower :-)
    A fajny koszyk na rower dla kotka widziałam na blogu "Koci Blog" Witus tak porózuje :-)
    Tylko jak to zrobic ... gdy jednego koteczka tylko moge zabrac do koszyka :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to jak? tak jak u mnie: trzeba ustalić grafik przejazdzek. U mnie najczesciej i jedzdzi Myszkin. Reszta wskakuje do koszyka jak rower stoi, a potem jak przychodzi co do czego to ucieka ;)

      Usuń
    2. Hahaha ... czyli tylko jeden odwazny :-) :-) :-)

      Usuń
  6. Kot podróżnik :) Jak pogoda będzie ładniejsza, to pewnie pojedziesz z towarzystwem :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń